Plan na długi weekend sierpniowy był napięty - od razu po pracy wsiadamy na motocykle i lecimy autostradą by dojechać jak najbliżej Kołobrzegu, po 500km nocujemy w motelu i następnego dnia dojeżdżamy ostatni odcinek na poranny prom, spędzamy 3 dni na Bornholmie i wracamy do domu. Co mogło pójść nie tak? Prawie wszystko.
Dojazd
Po kilku godzinach snu spakowaliśmy się i z dużym zapasem czasu by móc jeszcze spokojnie wypić kawę na Orlenie ruszyliśmy w stronę Kołobrzegu. Dokładnie 5 minut po ósmej zajechaliśmy do portu z którego miał odpływać prom, przekonani, że mamy jeszcze ponad 20 minut zapasu, tylko promu nie było ani śladu. Widząc naszą dezorientację zaczepił nas Pan (z jak się okazało) obsługi i poinformował, że prom już odpłynął, ponieważ wypływa o 8:00 a nie jak nam się wydawało 8:30... Pomógł nam też bezkosztowo przebookować bilety na kolejny dzień (chociaż do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy czy uda się zabrać oba motocykle - udało się). Tak więc na duńską wysepkę dotarliśmy z lekkim opóźnieniem.
Bornholm
Christiansø i Frederiksø
Dwie malutkie wysepki połączone mostem zwodzonym, otoczone murami obronnymi z czasów napoleońskich. Christiansoe liczy raptem 0,22 km², Frederiskoe podobnie.
Prom na nie wypływa z miejscowości Gudhjem.
Są to przepiękne zabytki architektury duńskiej z przełomu wojen napoleońskich. Obie wyspy są w tym momencie zamieszkane przez mniej niż 100 ludzi. Sam klimat wyspy jest fantastyczny również dlatego, że nie tu żadnych samochodów, a kontakt z lądem jest zapewniony tylko i wyłącznie przez kursujący tu z rzadka prom. Oprócz tego niewielka społeczność wyspy ma do dyspozycji ok 15 łodzi, którymi można (nie zawsze! zależy to od odpowiednich warunków atmosferycznych) dostać się na Bornholm. Sama wyspa ma nawet swój Kościółek, Pub, i lokalny sklep. Wszystko to na powierzchni mniejszej niż boisko!
Wysepka położona jest 10 km od Bornholmu.
Nazwa wyspy jest hołdem dla króla Chrystiana V. Christiansø było twierdzą obronną i zostało zbudowane w roku 1684 przez króla Christiana, potem służyło również jako więzienie. Teraz głównie jest to atrakcja turystyczna.
Co nas głównie urzekło to to, że tam wszystko jest tak małe - a mimo to naprawdę żyją tam ludzie! Wyspa bez dróg i bez samochodów. Niesamowite miejsce.
Prom na nie wypływa z miejscowości Gudhjem.
Są to przepiękne zabytki architektury duńskiej z przełomu wojen napoleońskich. Obie wyspy są w tym momencie zamieszkane przez mniej niż 100 ludzi. Sam klimat wyspy jest fantastyczny również dlatego, że nie tu żadnych samochodów, a kontakt z lądem jest zapewniony tylko i wyłącznie przez kursujący tu z rzadka prom. Oprócz tego niewielka społeczność wyspy ma do dyspozycji ok 15 łodzi, którymi można (nie zawsze! zależy to od odpowiednich warunków atmosferycznych) dostać się na Bornholm. Sama wyspa ma nawet swój Kościółek, Pub, i lokalny sklep. Wszystko to na powierzchni mniejszej niż boisko!
Wysepka położona jest 10 km od Bornholmu.
Nazwa wyspy jest hołdem dla króla Chrystiana V. Christiansø było twierdzą obronną i zostało zbudowane w roku 1684 przez króla Christiana, potem służyło również jako więzienie. Teraz głównie jest to atrakcja turystyczna.
Co nas głównie urzekło to to, że tam wszystko jest tak małe - a mimo to naprawdę żyją tam ludzie! Wyspa bez dróg i bez samochodów. Niesamowite miejsce.
Fragment wejścia do morza przy Årsdale, zdjęcie nie było retuszowane :)
Fragment rzeźby w muzem w twierdzy na Christiansø
Helligdomsklipperne, piękna zatoka skał, znajdująca się pomiędzy Gudhjem, a Tejn. Pejzaż tworzą tu klify w zatoce utworzone ze skał. Raj dla wspinaczy jak dla mnie :) Ktoś ułożył na całej (kamienistej) plaży swego rodzaju wieżyczki z kamieni. Bardzo ciekawie to wygląda i do tego nikt tego nie niszczy.
Stary wiatrak przy Svaneke. Nieczynny. Niektóre tego typu (holenderskie) działają i widać je nawet na wyspie. Większość z nich robi jednak za atrakcję turystyczną.
Kładka pomiędzy Christiansø a Frederiksø - znajduje się tam tabliczka informująca o maksymalnym obciążniu, które nie jest duże. Dość powiedzieć, że gdy po drugiej stronie kładki również znajduje się grupa turystów, to można przejść przez nią dopiero po porozumiewawczym spojrzeniu i stwierdzeniu "OK, my idziemy pierwsi!".
Meduzy w porcie Nexø
Nexø
Główny - oprócz Rønne, stolicy - port wyspy zlokalizowany na zachodzie. To tu pływają wszystkie promy z Polski. Nexø to chyba jedyne miasto na wysepce, w którym można znaleźć napisy po Polsku. Ciekawa sytuacja spotkała nas zaraz po zejściu na ląd i po oporządzeniu motocykli. Byliśmy głodni, zamówiliśmy więc hot doga w przydrożnej budce z hot dogami (nie każdy wie, że Dania hot dogiem stoi - budki z hot dogami są wszedzie; polecamy spróbować niedostępnego w innych krajach fransk dressing). Sprzedający, wyraźnie zaciekawiony faktem, że gadamy po polsku, a mimo to zamówiliśmy hot doga po duńsku, poprosił nas abyśmy sprawdzili mu jego menu pod kątem błędów ortograficznych. Okazało się, że całe menu wrzucone było do Google Translatora, a właściciel baru gadał tak z wieloma turystami. W końcu po wielu poprawkach i pogaduszkach z nieznajomymi jego menu wyglądało na całkiem poprawne!
Nazwa miejscowości wzięła się od nazwiska znanego duńskiego pisarza Martina Alexandra Nexø. Mało znany poza rodzinną Danią pisarz jest źródłem dumy mieszkańców Nexø.
Do najbardziej znanych dzieł Martina należy powieść Pelle Zwycięzca (Pelle Erobreren), która częściowo jest oparta na jego biografii. Powieść uznawana jest za typową duńską powieść proletariacką.
Nexø jest bardzo urokliwe. W dzień najładniej jest na centralnym placu, gdzie czuć zapach wędzonych ryb i piwa, a w około jest gwarno i trochę turystycznie. Wieczorem warto wybrać się w stronę portu lub morza i posiedzieć w knajpce.
Jest to drugie - po Rønne - największe miasto na wyspie, które wciąż, jak na nasze - polskie - standardy jest malutkie :).
Bornholmczycy lubują się w sztuce - jak ja to nazywam - "przygarażowej", tzn. np. malują przydrożne kamienie, lub wycinają krzesła we wzorki np. kwiatowe jak na załączonym obrazku... Niektórzy uważają taką formę sztuki za kiczowatą, niektórzy za ciekawą. Ja uważam, że jest co prawda kiczowata, ale w swej kiczowatości całkiem zabawna.
Widoki przy gangsti (oznakowona ścieżka do spacerowania) koło Årsdale.
Zmęczeni, ale szczęśliwi wracamy z powrotem do Kołobrzegu.
Noclegi
Baza noclegowa na wyspie jest całkiem pokaźna. Bornholm to bardzo turystyczne miejsce jak na duńskie warunki. Przy stałej populacji wyspy sięgającej ok 30 000 ludzi, w wysokim sezonie zjeżdża się tu ok 200 000 turystów. Tak więc w każdej większej miejscowości można znaleźć hostele, hotele i prywatne apartamenty. Mówiąc "większe" mam na myśli wszystko powyżej 300 ludzi :)
Aktywności
Koszty
Prom: 190zł za osobę w dwie strony, z motocyklami 600zł za osobę w dwie strony.
Noclegi: od 300 DKK za noc za osobę (pokój dwuosobowy w hostelu) do ok 1000-1500 DKK za lepsze miejscówki












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz