Mówi się "uważaj czego sobie życzysz". Otóż ja życzyłam sobie prawdziwej zimowej wspinaczki, raki, czekan, uprzęże. Męczyłam od listopada, podsyłając najróżniejsze linki kursów i wypraw zimowych. Bezskutecznie.
W marcu w ramach moich urodzin mieliśmy zaplanowany wyjazd do Zakopanego, wiedziałam że Kuba szykuje jakąś niespodziankę, ale tym razem kompletnie mnie zaskoczył. Po spacerku doliną Chochołowską, kiedy suszyliśmy przemoczone w mżawce (pogoda była straszna) ciuchy oświadczył "Jutro wchodzimy na Mnicha".
Mnich
Mimo deszczu i mgły poprzedniego dnia w dniu wyprawy obudziło nas piękne słońce. Temperatura była nadal ujemna, idealne warunki. Wyprawę zorganizowaliśmy za pośrednictwem Szkoły Górskiej 5+, która zapewniła sprzęt, opiekę przewodnika wysokogórskiego i przede wszystkim wjazd do polany Włosienica tuż przy Morskim Oku (oszczędzając średnio przyjemnego, długiego spaceru po betonie). Z przewodnikiem spotkaliśmy się na głównym parkingu i wraz z drugą ekipą wyruszającą na rysy ruszyliśmy do schroniska. W schronisku byliśmy koło 8:00, rozdzieliliśmy sprzęt, sprawdziliśmy detektory lawinowe i po dopiciu kawy zebraliśmy się w drogę. Słońce grzało całkiem mocno więc dość szybko zrobiliśmy postój by pozbyć się zbędnych warstw ubrań, przy okazji ubraliśmy uprzęże i raki.
Przed samym szczytem musieliśmy chwilę poczekać, aż zejdzie obecna na górze ekipa. Droga na którą się zdecydowaliśmy wyceniana jest na 4+ i nie sprawiała większych trudności, natomiast ekspozycja dodaje emocji.
Widok ze szczytu - bezcenny.
Koszty
Wejście z przewodnikiem (w tym wypożyczenie sprzętu) - od 700 do 1300zł - należy pamiętać, że przewodnik na Mnicha może zabrać maksymalnie 2 osoby.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz